music

niedziela, 12 lutego 2017

Prolog

-Reiji, jesteś nieznośny! – Wysoki, dziecięcy głosik rozległ się w pokoju. Pięcioletnia dziewczynka stała obok brata, tupiąc w złości małą nóżką o panele.
-Przymknij się, Aya – warknął nieco wyższy, sześcioletni chłopiec i zmierzył siostrę gniewnym spojrzeniem.
-Nie ma mowy. – Dziewczynka stanęła miedzy bratem, a telewizorem. – Teraz moja kolej na wybranie bajki.
-Wcale, że nie. To kolej Hikari, a jej tu nie ma. Czyli moja kolej.
-Nieprawda. To moja kolej. – Aya spróbowała wyrwać bratu pilota, ale ten szybko uniósł rękę w górę. – Mamo!
-Co tu się znowu dzieje? – Do pomieszczenia weszła kobieta przed trzydziestką, patrząc zmęczonym wzrokiem na swoje pociechy.
-Reiji znowu ukradł pilota. – Dziewczynka podbiegła do mamy i pociągnęła kraniec jej białego swetra.
-To nie prawda. – Chłopiec natychmiast opuścił rękę, chowając przedmiot za plecami.
-Reiji nie jestem ślepa. Co chowasz za plecami? – Popatrzyła surowo na swojego syna, ale zaraz zwróciła uwagę na coś innego. – I gdzie do jasnej podziała się Hikari? Dzisiaj jej kolej na bajkę.
Jak na zawołanie, z piętra zbiegła pięcioletnia dziewczynka łudząco podobna do Ayi. Za nią spokojnie dreptały dwa duże wilczury.
-Wołałaś mamo?
-Gdzie byłaś? – Do kobiety podszedł mniejszy wilczur z brązową sierścią. Szatynka pogłaskała go, odruchowo łagodniejąc, ale nie spuszczała wzroku z córki i czającego się za nią białego zwierzaka.
-Bawiłam się z wilkami. – Hikari podeszła do brata i wyciągnęła do niego rękę. – Moja kolej, co nie?
-Nie było cię – mruknął chłopiec. – I to są wilczury, a nie wilki.
-Ale teraz jestem i to są wilki. – Dziewczynka zmarszczyła brwi.
-Ale cię nie było – powtórzył brunet, mrużąc przy tym oczy. – Nie będę znowu oglądać na dobranoc pokemonów.
-Dobra, starczy tego. – Kobieta podeszła do syna i zabrała mu pilota. Odłożyła go na wysoką półkę i odwróciła się do swoich dzieci. – Nie ma dzisiaj telewizji.
-Ale mamo...
-Nie – przerwała Ayi. – Umawialiśmy się na coś, wy małe potworki. Mieliście przestrzegać zasad. Teraz marsz na górę.
-Ale mamo, ja nie zasnę bez bajki. – Hikari stanęła obok siostry, wlepiając swoje wielkie oczy w rodzicielkę.
-Ech, no dobrze. W takim razie opowiem wam bajkę.
-O czym? – Chłopiec popatrzył nieufnie na matkę. – Twoje historie są straszne, mamo. Same paskudne stwory i duchy. Ostatnio te dwie nie mogły spać i wcisnęły się do mojego pokoju.
-Obiecuję, że tym razem nie będzie tak źle. – Kobieta roześmiała się i rozsiadła wygodnie w kącie białego narożnika, ciągnąc za sobą bliźniaczki. Dziewczynki usadowiły się naprzeciwko matki, a chłopiec zajął fotel obok nich. – Tym razem to będzie historia, która przytrafiła się mojej przyjaciółce.
-No dobrze, zaufam ci po raz ostatni, mamo.
-Zapamiętam to. – Kobieta uśmiechnęła się i westchnęła głośno, po czym zaczęła opowieść. – Otóż, w liceum była sobie pewna zła dziewczyna, która nienawidziła pewnego złego chłopaka. Oboje słuchali ciężkiej muzyki, nosili glany i co weekend znikali w klubie niedaleko stąd. Dwójka buntowników, którzy stanęli naprzeciw całej reszcie. Ich losy, ku niezadowoleniu tej dwójki, splatały się ze sobą raz po raz, zmuszając ich do przebywania w swoim towarzystwie. Nieustannie się kłócili, a inni uczniowie, gdy tylko zobaczyli ich razem, uciekali w popłochu, żeby tylko się im przypadkiem nie oberwało. Przyjaciele mówili im nieustannie, że „Kto się czubi, ten się lubi.”, ale oni nie dali się temu powiedzeniu i dalej toczyli ze sobą wojny. Cała ta historia zaczęła się całkiem niepozornie i żadne z nich nie wiedziało, że skończy się to w ten sposób...


Od autorki: Ohayo!
Mam nadzieję, że prolog przypadł do gustu.
Chciałam jeszcze trochę zaczekać z jego publikacją, ale strasznie mnie korciło. Nie jest on zbyt długi, ale za to możecie być pewni, że rozdziały będą o wiele dłuższe. Ta historia siedzi mi w głowie od ponad dwóch tygodni, nie dając myśleć o niczym innym i w końcu udało mi się zacząć ją pisać. 
Jak pewnie niektórzy wyczytali w opisie, AYM? to sztampowa historia. Nie staram się was wkręcić w ogromną zagadkę, ani wystawić nerwów na próbę strasząc po kątach. Nie staram się tworzyć cudów i dziwów tam gdzie ich nie ma. To realny świat, w którym wszystko toczy się tak, jak na nasz świat przystało (przynajmniej tak staram się to tworzyć).
AYM? powstaje w myśl historii na wieczór po ciężkim dniu, historii, która być może was rozbawi, lub rozczuli, może czasem zdenerwuje, możliwe nawet, że wciągnie (nie obrażę się^^). Po prostu lekka lektura. 
Przede wszystkim jest to szkolny romans, czyli młodzieńcza miłość, pierwsze trudne chwile, kłótnie, rywalizacja. Prosto mówiąc, życie nastolatków. Ja jedynie pomagam sobie kilkoma elementami, które nieco odstają od tych realiów, ale mam nadzieję, że to tylko tę historie wzbogaci o wydarzenia. 
Nie jestem profesjonalistką, można by rzec, że najzwyklejszą początkującą, bo mimo iż nie jest to moje pierwsze opowiadanie, nadal się uczę. I tak, jak niekoronowany król horrorów, myślę, że pisarz uczy się się całe swoje życie, bo zawsze znajdzie się coś do poprawy.
Także, jeśli wyłapiecie jakieś błędy, napiszcie. Konstruktywna krytyka to najlepsze, co amator może zyskać od swojego czytelnika. Dzięki temu się doskonali.
Jeśli opowiadanie się spodoba, zostawcie po sobie jakiś ślad. To zawsze motywuje :)

Pozdrawiam cieplutko i nie przedłużając - Witam Was na Are You Mine? ^

4 komentarze:

  1. Hej :)
    Opowiadanie mnie zaciekawiło i chętnie poznam szczegóły historii o dwojce brunetów więc lecę do kolejnego rozdziału ;)
    Pozdrawiam
    Misae
    White-kunoichi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo :) Witam w moich skromnych progach i mam nadzieję, że na dłużej ^^

      Usuń
  2. Siemka! :D
    Dość interesujący początek ^^
    Podoba mi się szkolna tematyka opowiadan więc ide czytać dalej ^^
    Zapraszam do siebie http://love-will-survive-karin-and-suigetsu.blogspot.com/?m=1 pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej dzięki za komentarz i witam na blogu ^^
      Mam nadzieję, że się spodoba :)
      Również pozdrawiam :D

      Usuń